piątek, 10 marca 2017

Ostatni śnieg

Bocianie gniazda wciąż stoją puste, 


za to przyleciały wszystkie moje żurawie. Codziennie wędrują przez ciągle jeszcze niezorane pole żerując do późnego wieczora i wracając raz po raz do swoich rewirów by przelatującym właśnie niewielkim stadom innych żurawi dać znać, że to miejsce jest już zajęte. Młode trzymają się razem i wolą miejsce za górką, a stare pary różnie.  We wtorkowy ranek na środku pola, w ostatniej tej zimy śnieżnej scenerii (mam nadzieję, że ostatniej) doprowadzała do porządku upierzenie jedna z żurawich par. 


Zmęczone nocnym przymrozkiem, pewnie i głodne były znacznie mniej płochliwe. Podglądałam je przez dłuższą chwilę zza starego balota słomy. Suszyły i natłuszczały pióra czasami razem, ale z reguły jedno lustrowało okolicę, a drugie zajmowało się pielęgnacją. 









Wreszcie jedno z nich usiadło, 


a gdy na niebie pojawił się niewielki klucz gęsi oba ptaki zaczęły krzyczeć. 





Gęsi zniknęły za horyzontem, a one otrzepały się i uznawszy, że toaleta skończona wyciągnęły szyje i odleciały na pole za lasem. 




Wszyscy czekamy na ciepło i słońce i coś mi się zdaje, że to już w najbliższych dniach nastąpi, bo dzisiaj przyleciały makolągwy i natychmiast zabrały się za budowę gniazda. 


Może przyleciały tak wcześnie z przezorności, bo rok temu wyprzedziły je dzwońce i zajęły najlepsze miejsce, a może po prostu wiedzą, że to na pewno koniec zimy.