Tegoroczne młode szpaki ostatni raz widziałam 1 czerwca.
Potem przepadły gdzieś, jak co roku zresztą. Ornitolodzy piszą, że jak opuszczą
gniazda to zbierają się w duże grupy i szukają jedzenia na łąkach, polach
uważając by nie wpaść w łapy drapieżników. W tym też czasie ich ubarwienie z
jednolicie brązowego zaczyna się robić ślicznie kropkowane. Przez te wszystkie
lata było tak, że jak już wyleciały z gniazd to następne spotkanie było dopiero
kolejnej wiosny. Raz tylko zdarzyło się, że widziałam w listopadzie wielkie
szpacze stado buszujące w kotlinie za wsią. A w tym roku niespodzianka.
Zeszłej środy wracając ze spaceru, przy końskim pastwisku zauważyłam dziwne zgromadzenie.
Spotkały się dwa ptasie stada, a
właściwie trzy. Na linii i kołkach siedziały młode nakrapiane szpaki,
na tej
samej linii tuż przy słupie zgromadziły się jaskółki,
a za nimi znowu szpaki.
Wyglądało to na rodzaj spokojnej narady, jakby szpaki coś zaproponowały jaskółkom
a te zebrały się w gromadkę i zastanawiały, co zrobić. Sytuację obserwowało z
boku stadko mazurków ukryte w jałowcu i bzie. Kiedy szpaki najprawdopodobniej
zawiedzione decyzją jaskółek zerwały się i przeleciały na brzozę,
wróble
wyleciały z ukrycia, część usiadła na płocie a część podleciała do jaskółek i
zaczęła pytać
- I co lecicie z nimi?
- Eee, nie jeszcze będzie ciepło, jedzenia jest dość i my
raczej jeszcze trochę zostaniemy.
- No to fajnie.
Pewnie, że fajnie, jak przyleci krogulec, albo kobuz to w
tłumie zawsze łatwiej się schować. Podobno dobrze jest usiąść przed podróżą,
więc szpaki posiedziały chwilę na brzozie, a kiedy nadleciało stado kruków, zniknęły.
Kruki od kilku dni przylatywały na właśnie orane pole i penetrowały świeże
bruzdy w poszukiwaniu rosówek.
A wieczorem na tym samym polu, na ostatnim niezaoranym
kawałku rżyska jadła kolację moja żurawia rodzinka.
Następnego ranka już nie
obudził mnie ich krzyk, dopiero koło południa rozległ się klangor trzech dużych
stad lecących gdzieś na zachód.
Niby nie wszystkie odlecą, niby te które odlecą
wrócą wiosną, a trochę żal.






















