Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maruńskie Łąki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Maruńskie Łąki. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 30 czerwca 2015
poniedziałek, 9 lutego 2015
Słoneczno śnieżny miszmasz.
Niedziela zaczęła się śnieżycą. Taka pogoda cieszyłaby w
grudniu przed świętami, a w lutym to już powinno być pół metra śniegu i mróz. Cóż,
taki nam się robi klimat. Smutek był przedwczesny, bo po godzinie wyszło
przepiękne słońce, a jak tak to oczywiście wyprawa na łąki, do lasu. Duża Łąka
zalana słońcem, ale pod miedzą zaczynały się taneczne podrygi śniegu z wiatrem.
Prawdziwa hulanka zaczęła się przy zejściu na Maruńskie Łąki.
Po chwili wszystko ucichło i słońce przy lekkim wietrzyku
rozkosznie pławiło się w niezamarzniętej Marunce i trzcinach, a w lesie śnieg
skrzył się na świerczynach.
I tak było cały dzień. Wiatr gonił chmury po niebie a śnieżyca
przeplatała się ze słońcem.
Kowalik pracowicie przemierzał sosnowy pień w poszukiwaniu
jedzenia.
Pod domem wodę spływającą z dachu chwytały mróz i wiatr i
rzeźbiły z niej sople na gałązkach pęcherznicy.
Przyglądały się temu z bliska trznadel
i sikora uboga.
Jeszcze trochę potrwa nim zrobi się naprawdę ciepło i ptaki
przestaną korzystać z karmnika, a zaczną zasiedlać ciągle jeszcze puste gniazda.
piątek, 26 grudnia 2014
Świat posypany cukrem pudrem
Zima to nie jest moja ulubiona pora roku, choć swoje zalety
ma. Jedną z nich jest brak komarów, much, kleszczy… no właśnie. Wczoraj po
późnym świątecznym śniadaniu wybrałam się na spacer na Maruńskie Łąki. Cisza! Wszyscy,
jak przystało w pierwszy dzień świąt spędzali ten czas z rodziną w domowych
pieleszach cokolwiek by to miało znaczyć. Przeszłam jakieś dwa kilometry i nic,
żywego ducha, dopiero w moim własnym stawie spotkałam żerujące karasie.
Zadowolone, że woda nie zamarzła, rozpuszczone dodatnimi temperaturami a może przeczuwające
nadejście nocnego mrozu pasły się sporym stadkiem przy brzegu.
Było +1 a to
znaczy, że kleszcze w żaden sposób nie były uprawnione do występowania, a
jednak nie wchodząc w szczegóły, tuż po powrocie znalazłam na sobie dorodnego
rudego kleszcza. I jak to się ma do naukowych opracowań o ich aktywności. Świat chyli się ku
upadkowi. Na dworze siąpił niewielki deszcz, który nagle zamienił się w drobny
śnieg. Padało może pół godziny a potem wypogodziło się, na niebie pokazały się
gwiazdy a na termometrze -7 stopni. Myślałam, że to zapowiedź dzisiejszej
pięknej pogody, ale ostatnio aura bywa kapryśna i ostatecznie słońca dziś było tyle,
co na lekarstwo a śniegu tyle by świat wyglądał jak posypany cukrem pudrem
świąteczny piernik. I o tyle dzisiejszy spacer był bogatszy od wczorajszego.
Gałązki, owoce i baldachy ustrojone płatkami śniegu wyglądały uroczo.
Marunka po ostatnich deszczach
trochę przybrała i nocny mróz nie dał rady jej zamrozić.
Za to dał radę kałuży malując ją w esyfloresy.
Raniuszki, które
jeszcze miesiąc temu odwiedzały moje dęby i rokitniki dziś żerowały w pasie rosnących
nad Marunką olch.
Amerykanie twierdza, że mróz potrzyma do Sylwestra, a od Nowego Roku zaczną się lekko dodatnie
temperatury. Dobra wiadomość jest taka, że w styczniu czeka nas czternaście
śnieżnych dni. Może uda się pobiegać na nartach, a póki, co proponuję całuski
pod jemiołą.
środa, 1 października 2014
Gdzieś w połowie września.
Lubię
lato, ale takie nasze, tutejsze, takie jak bywało zawsze. Temperatury koło 25
st. czasem trochę deszczu. Słowem równowaga. Kiedy drzewa dostaną latem tyle
wilgoci ile potrzebują to i jesień jest soczyście złota, ruda i czerwona. W tym
roku było sucho niemiłosiernie i niestety taką pogodę niemal do połowy
listopada zapowiadają amerykańscy meteorolodzy. W nocy koło 7 st, w dzień koło
15 i przeważnie słońce. Bagna, stawy, rzeki i studnie wysychają. Pewnie,
dlatego ptaki odlatują szybciej niż zwykle. Tęskniąc za deszczem z lubością
przypominam sobie dzień, gdzieś w połowie września, kiedy po nocnym niewielkim deszczowym
prysznicu nastał różowy świt a wschodzące słońce korzystajac z pajęczych sztalug, malowało cudeńka na Maruńskich
Łąkach. I ja i siedzący na świerkowej gałązce rudzik byliśmy tak samo zachwyceni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



































































