Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dudek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dudek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 kwietnia 2017

W taki poranek to i dudek mógłby przylecieć

O piątej rano mgła ledwo przykrywała łąkę, ale godzinę później, gdy słońce pokazało się nad lasem gęsty, złotawy puch unosił się nad całą okolicą. 


Usłyszałam ich krzyk blisko na skraju łąki i pomyślałam, że mgła może być moim sprzymierzeńcem. Jeśli uda mi się dotrzeć do krzywej sosny, będą moje. Udało się, one mnie prawie nie widziały, prawie, bo odeszły tylko kilka metrów, ale i ja ich prawie nie widziałam. 


Czekałam cierpliwie, aż słońce pójdzie wyżej, a potem już tylko patrzyłam i patrzyłam. Było ich dziewięć, część stała na pagórku, 


kilka trochę niżej. 


Pielęgnowały pióra, wdawały się w małe potyczki, przechylały w tył głowę trąbiąc jak tylko żurawie potrafią i nawoływały inne żurawie, które tradycyjnie od świtu przebywały na rżysku.


















Przechadzały się parami, a jeden szczególnie podejrzliwy kilka razy zapuścił się w moją stroną, za każdym razem coraz bliżej i za każdym razem rezygnował z osobistego zapoznania się, z tym czymś, co stało pod sosną, najważniejsze, że było nieruchome. 















Wreszcie zaczęły odlatywać, jedne, pewnie młode leciały parami na rżysko, 


a te, które zostawiły partnerów na jajach, pojedynczo w stronę gniazd.  



To był nieprawdopodobnie piękny poranek, 


zwłaszcza, że na żurawiach się nie skończyło, po drodze były jeszcze kopciuszki, rudziki i wisząca nad łąką pustułka. Wchodząc do domu pomyślałam, że w taki poranek to i dudek mógłby przylecieć. Nie wiem jak to się stało, ale po chwili stojąc przy oknie usłyszałam lekko przytłumione tutu tuk, tutu tuk, tutu tuk. Jak oparzona wybiegłam na podwórko, to wołanie dochodziło z brzozy. 


Jak widać, życzenia pomyślane we właściwej chwili spełniają się.

środa, 31 grudnia 2014

Noworoczny keks

Dwanaście miesięci i dwanaście kolejnych fotografi. Nie było okazji do umieszczenia ich w którymś poście. Każda to maleńka historia którą można zawrzeć w jednym, dwóch zdaniach . Na więcej trzeba będzie poczekać do kolejnych spotkań, być może w już w przyszłym roku, Czego sobie i Wam życzę.

W styczniu sosna przy starej piwnicy była ulubionym miejsce żerowania dzięcioła.

Nad Marunką mieszka norka amerykańska, spotkałam ją w lutym.


W marcu przydomowa łączka należała do szpaków.



Dudek był u nas tylko jeden dzień, 22 kwietnia.


W maju żurawie pasły sie na Dużej Łące i podchodziły niemal pod bramę.


W czerwcu nad stawem królowała świtezianka dziewica


Bardzo trudno jest zrobić zdjęcie rozłożonych skrzydł żywego cytrynka. Udało mi się to? ... w lipcu.


W pasie drzew za Dużą Łąka gniazdował w tym roku trzmielojad. Młode wyprowadził w sierpniu.


We wrześniu udało mi sie zrobić zdjęcie pustułki. 


Październik był tak ciepły, że bez problemu można było spotkać dostojkę latonię, która zwykle lata do początków września.


Listopadowa wyprawa nad bagienko - para traczy nurogęsi.


Już trzeci rok w grudniu przylatuje pod dom zięba.


 Szczęśliwego Nowego Roku!