Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rokitniczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rokitniczka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 maja 2017

Najpiękniejsze

Późną jesienią i zimą są jak ciche wioski ukryte w dolinach. Wydają się niezamieszkałe i jakby trochę smutne. Nieliczni mieszkańcy rzadko wychodzą z domostw, bo zimno i niezbyt bezpiecznie. Kiedy nastaje wiosna, ci którzy przetrwali zimę i wytęsknieni wędrowcy wracający do rodzinnego domu, zmieniają urokliwe płowe łany w tętniącą życiem zieloną dżunglę. 


Przylegające do nich wilgotne łąki porośnięte kępami wierzb i czarnych bzów, pola zieleniące się młodym zbożem albo jaskrawożółte od kwitnących rzepaków, poszerzają terytorium działań, w którym wciąż się poluje, buduje, znosi jaja i wychowuje dzieci. Nieustannemu szumowi skrzydeł wysoko na niebie tych, którzy ciągle poszukują lepszego miejsca i skrzydełek tuż nad ziemia tych, którzy bronią swoich gniazdeczek towarzyszą miłosne serenady i protest songi wyznaczające granice posiadania. 



































Warmińskie mokradła, najpiękniejsze miejsca na świecie.


niedziela, 2 sierpnia 2015

Mokradło

Zaczęło się od spaceru na Maruńskie Łąki. Słońce było jeszcze dość nisko, kiedy mijałam brzózki Marii i usłyszałam krzyk lecących od południa żurawi. Pomyślałam, że może się uda, może zdjęcie nie będzie tak piękne jak żurawie na tle księżyca, ale ... .


Na łąkach nic się nie działo, kompletny spokój i ani żywego ducha. Miałam na dzisiaj inny plan, więc wróciłam do domu, a tu życie toczyło się swoim trybem. Na świerku odpoczywał pan makolągwa, małżonka wysiaduje już trzeci lęg w tym roku, a on jej przynosi jedzenie. 


Spory ruch panował na sośnie nad stawem, sikory czarnogłówki uwijały się jak w ukropie, bo kilkoro młodych potrząsając skrzydełkami, otwierało szeroko żółte dzioby, domagając się jedzenia. 


A na sośnie obok urzędowała czubatka. To ci dopiero ciekawska sikora, koniecznie chciała zobaczyć mnie z bliska i był taki moment, że przekroczyła barierę metra i aparat odmówił współpracy. 







Czarnogłówki oraz młody rudzik  (a może młoda pleszka?) aż tak nie ryzykowały. 





Koło 11.00 wybrałam się do Dąbrówki Małej. Od dawna chciałam zobaczyć, co się dzieje na widocznym z drogi dużym mokradle. Teren mokradła jest własnością prywatną i moja wizyta była uzgodniona z właścicielem. Najpierw przeszłam skrajem pola z dojrzałym już żytem, a potem przez chaszcze i rów do nasypu kolejowego osłaniającego bagno od południowego wschodu. Po drodze były tropy saren, jeleni i dzików, Na bagnie żerowały dwie czaple białe. 



Dopiero w drodze powrotnej zaczęłam oglądać brzeg. Było drzewo, o które czochrają się dziki, 


była rokitniczka, 


i był sierpniowy paź królowej. 



Żeby się dostać na południowy skraj mokradła trzeba przejść przez ośrodek jeździecki. Żałuję, że nie byłam tam wtedy, kiedy woda była naprawdę wysoka, chociaż i teraz porośnięte pałką turzycami i całą masą kwitnących roślin wygląda pięknie. 




Właściciel opowiadał mi, że kiedyś były tam kośne łąki poprzecinane rowami melioracyjnymi. Gdy zobaczyłam żeremie zrozumiałam, kto doprowadził do tego, że łąki zamieniły się w ogromne bagnisko. 



Koniec końców jest taki, że najprawdopodobniej właśnie od południowej strony mokradła stanie w sierpniu wieża widokowa pozwalająca obserwować toczące się tam życie. Na wschód od mokradła jest malownicze sześciohektarowe jezioro, na którym od dawna jest jedna czapla siwa, czasem bywają łabędzie, i czasem bywa wydra, pewnie dlatego nie ma kaczek i innego ptactwa wodnego. 




Wybrałam się jeszcze nad Pisę, która od południowej strony okala jezioro. 


Byłam tu tylko raz może 15 lat temu. Jak dobrze było przysiąść na brzegu i gapić się na leniwie płynącą szmaragdową wodę, na ważki, motyle i rosnącą ”liściem szerokim” kalinę. 




Po chwili okazało się, że nerwowo nie wytrzymał i poderwał się do lotu myszołów, to jego rewir, więc postaram się następnym razem być bardziej niewidzialna. 



Jaka piękna ta Pisa i jaka piękna ta nasza dzika Warmia. 



Wracałam do domu niewymownie szczęśliwa, to lecące ku słońcu żurawie przyniosły mi szczęście.