Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żaba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żaba. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 marca 2015

Miękkie serce mysikrólikowej mości

Dzisiejszy, pierwszy od niemal dwóch tygodni rekonesans po łąkach i lesie przyniósł kilka ważnych ważności. A to, że rudzik przyleciał, że pani żurawiowa siedzi na gnieździe i pomrukuje ostrzegawczo na kruka i krogulca, co to także siedzą tyle, że na świerku i gapią się, komu by tu zwędzić jajo, że dwie pary gągołów wciąż są na Żurawim Stawie, że paszkot ma gniazdo w niedużym głogu przy drodze, że gęsi wciaż lecą, a mniejsze ptaki już urządzają wieczorne koncerty i sto innych spraw, z których trzy udało się udokumentować. Zaczęło się od tego, że na piaszczystej drodze między łąkami spotkałam żabę. Może trawna, a może dalmatyńska, ale oczy miała piękne, złote.


Pomyślałam, że to na szczęście i tak właśnie było. Czułam się szczęśliwa szwendając się po lesie, mimo, że okazji do zdjęć nie było i kiedy już się z tym pogodziłam, w rosnących przy drodze świerkach usłyszałam znajome dzwonienie.


Mysikrólik przeglądał gałązkę po gałązce w poszukiwaniu jedzenia. Niestety jak to mysikrólik śpieszył się bardzo, by do zmierzchu zdążyć napełnić brzuszek, w związku z czym na większości zdjęć wygląda tak jakby był on i jego duch. Jednak zauważywszy, jakie sztuczki wyczyniam by zrobić mu zdjęcia, zmiękło serce mysikrólikowej mości, okazał łaskę i czasami przystanął.














Tuż przed zachodem wybrałam się jeszcze raz na spacer mając nadzieję podejść od strony łąki żurawie wyjadające wysiany na polu owies. Jednak, jak to wiosną bywa, zasłuchałam się w ptasie śpiewy, a kiedy dotarłam na skraj pola okazało się, że żurawie widząc mnie od dawna, oddaliły się. 



Nagle, gdy słońce schowało sie za dużą chmurę, gdzieś między ową chmura a niebem rozległ się donośny klangor. Jakieś spóźnione stado leciało, może na nocleg a może gdzieś dalej na wschód, przecież to dopiero koniec marca.