Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wróble. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wróble. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Czyżby wiosna?

Czasami choćby człowiek nie wiem jak chciał, nic się nie dzieje. A czasami dzień marny a dzieje się tyle, że starczyłoby na dwie a może i trzy historie. Zaczęło się od saren. Najbardziej lubię zobaczyć je i podchodzić powolutku, ale cóż znalazłam świeże ślady na śniegu i pomyślałam, że może tym razem spróbuję je wytropić. Ponieważ zupełnie tego nie umiem, oczywiście wypłoszyłam je. 


Chyba nie bardzo się wystraszyły, bo kiedy ja się zatrzymałam one także stanęły i dzięki temu mam te kilka marnych, ale zawsze zdjęć. 





Poszłam dalej, za Bobrze Bagno gdzie ostatnio odkryłam piękne haszczory, w których widziałam tropy jelenia. 


Podchodziłam powolutku, dużym łukiem, ale nie da się w gęstwinie jednocześnie patrzeć przed siebie, patrzeć pod nogi, lawirować między gałęziami, uważać na sprzęt, uważać by się nie poślizgnąć i … nie wypłoszyć. Wypłoszyłam i bardzo mi było żal, więc postarałam się dojść do miejsca skąd uciekły, chyba ze trzy zwierzaki. Najpierw zobaczyłam miejsce gdzie jeden z nich leżał a potem poczułam dość paskudny zapach a wreszcie charakterystyczne ślady. To były dziki. Chyba jeszcze trwa huczka wiec darowałam sobie dalsze tropienie i postanowiłam wracać. Spodobały mi się brzozy na skraju lasu, 


w stronę Szynowa leciał stado kruków, 


bobrom mieszkającym w Marunce przybyło wody. 


Takie tam małe zachwyty w pochmurny dzień. Czułam niedosyt, gdy usłyszałam jakoś tak wiosennie rozświergotane ptasie stado w pobliżu wsi. W tarninach siedziały trznadle i mazurki. O czym tak głośno rozprawiały nie wiadomo, ale oprócz nich były wróble. O tym, że są we wsi opowiadał mi sąsiad, ale ja ich nigdy nie mogłam spotkać a tym razem udało mi się i w dodatku samiczkę i samczyka. 




Czyż nie wygląda jak przysłowiowy stary wróbel? A kiedy już byłam pod domem usłyszałam coś niewiarygodnego.  Siedzący na brzozie paszkot odśpiewał trzy, może cztery nutki wiosennej godowej pieśni.


Ptaki chyba wiedzą lepiej, więc może jednak zimy nie będzie. A o paszkocie będzie oddzielne opowiadanie.