Chciałam pójść dzisiaj nad Żurawi Staw wcześnie rano by
jeszcze raz zobaczyć, co się tam dzieje o wschodzie słońca. Słońce jednak miało
inne niż ja plany i kiedy tam dotarłam na stawie królowały mgły.
W czatowni
niby wszystko w porządku, a jednak sypiące się za kołnierz igły spowodowały, co
tu dużo mówić, że wypłoszyłam pływającego przy brzegu gągoła.
Ciekawska mgła zaglądając
w każdy kąt i pozbawiając wszystko ostrości powodowała, że to, co przed chwilą
zdawało się niebezpieczne za moment znikało, więc i gągoł uspokojony wrócił do
małżonki, która jak mara senna wyłoniła się z mgły.
Za sitowiem na kłodzie
spały krzyżówki,
a przed sitowiem pływała jeszcze jedna samiczka gągoła.
I tu
wyszło szydło z worka, że kaczor niekoniecznie z mojego powodu był taki
nerwowy. Podpłynął do tej drugiej, ona na znak uległości położyła dziób na
wodzie, no to on wziął prysznic raz i drugi i skonsumował.
Po czym jak gdyby
nigdy nic wrócił do swojej partnerki przeciągając się lubieżnie.
Ona chyba
jednak naprawdę spała, bo zupełnie nie zwracała na niego uwagi.
Druga kaczka
odpłynęła na środek stawu gdzie nagle wyskoczył na nią chyba jej małżonek. Nie
wiadomo czy to zapach wody kolońskiej tamtego kaczora, czy co innego wzbudziło
złość pana męża, dość, że niewierna dostała ostrą reprymendę.
- Żeby mi to było ostatni raz
Wrzasnął na koniec zarzucając głowę na plecy.
Z sennym spokojem przyglądała się temu krzyżówka.
A chytry amancik ucieszył się, że mu się upiekło i jak to
kaczor otrzepawszy piórka zaczął je dyskretnie czyścić nie odstępując małżonki
na krok.
Wiedział, że wszystkie kaczory są takie same i podobnie jak on
skorzystają z okazji, jeśli tylko się nadarzy.
Jeszcze tylko ostatnie muśnięcie
piór i oboje wsunąwszy dzioby pod skrzydła zapadli w poranna drzemkę.
A na staw
wrócił błogi spokój.
Ale baśniowy klimat na zdjęciach ta mgła dodaje! Uwielbiam takie fotografie! Historyjka świetnie napisana :-).
OdpowiedzUsuńCieszę się, że Ci się podoba. Tak prawde powiedziawszy robiłam zdjęcia na ślepo AF dostawał wariacji.
UsuńTo tym bardziej należy się uznanie! :-)
UsuńDziękuję! Część zdjęć robiona manualem ma trochę fioletu, ale dzięki mgle niewiele, za to te robione z AF nie mają go bo okazało się , że mam w aparacie korektę. Właczyłam to a potem martwiłam się, że będzie źle. jeszcze nie umiem ocenić, ale fioletów nie ma.
UsuńTajemniczy, nostalgiczny klimat zdjec..szarosci , biele, srebrzystosc i nagle zielen soczysta, wiosenne galazki, trawy...piekny swiat a w tej scenografii ptasie historie , dla mnie wspanialy reportaz!
OdpowiedzUsuńDziękuję! Jednego mi tylko żal, że nie mogę się na chwil kilka rozdwoić i jedna mogłaby to spokojnie oglądać a druga robić zdjęcia.
Usuńmgła jest najcudowniejszym składnikiem zmieniającym smak zdjęć. Wyjątkowy klimta, a i przy okazji rozliczyłaś się z samczym rodem! ;)
OdpowiedzUsuńNie, nie to żadne rozliczanki, a jeśli już, to ona wpłynęła do rewiru tej drugiej pary i cały czas kusiła. A on tylko skorzystał z okazji:)) z mgłą to święta prawda, ale na początku byłam przerażona bo nic nie było widać i myślałam, że wypad pójdzie na marne. Kotłowanie i swary było słychać ale nie widać. Chyba trzeba iść przed wschodem a potem godzinę odczekać aż to gwałtowne parowanie ustanie.
UsuńI znowu fajne opowiadanie. I zamglone zdjęcia z cudownym, tajemniczym klimatem. :-) Tyle się dzieje na tym stawie...
OdpowiedzUsuńMgła była cudowna,ale z widocznością gorzej. Gdzieś po drugiej stronie chodził bocian, ale zobaczyłam go dopiero jak odlatywał. Najzabawniejsze są ciekawskie małe ptaki siadajace nad głową i koniecznie chcące zajrzeć do środka, a ja bym koniecznie chciała zrobić im zdjęcie i nie widzę ich tylko słyszę. Jest sporo zamieszania.
UsuńTakie powinny być wszystkie nasze posty, bo tylko w takich każdy znajdzie coś dla siebie. Mistyk - mgłę, esteta - urocze warmińskie krajobrazy, a zoofil - kaczą pornografię :)
OdpowiedzUsuńNo dobrze, a co dla nas? Spędził Pan w czatowni setki godzin i wie Pan, że to nie jest fajny spacer w terenie, nie jest to nawet miłe czołganie się w trawie by zbliżyć sie do żurawia czy gęsi. We mgle mało widać a patrząc przez obiektyw widać jeszcze mniej, a w koło się dzieje. Wczoraj jakieś 20 m dalej szczeknął kozioł, myślałam, że ducha wyzionę:)) E tam zaraz pornografię, estetyczne zabiegi zmierzające do prokreacji i oną samą, a jak się inaczej pojawią na wodzie sznureczki maluchów?
UsuńDla nas jest cała reszta, czego postronni nie zrozumieją. Siedziałem kiedyś w czatowni we mgle, która była jak mleko, a jedynym obiektem do fotografowania była ... biała czapla (Widziane zza trzcin. Cz. III z października 2013). I do dziś wspominam to posiedzenie. PS. No dobrze, niech będą "estetyczne zabiegi" :)
OdpowiedzUsuńPiękne zdjęcia, mam nadzieje, że i ja będę kiedyś miała sesję z białymi czaplami, może być nawet bez mgły. Na razie przylatuje na staw pod domem jedna siwa, ale jest strasznie płochliwa.
UsuńOjojoj trafiła Pani w moje serce tymi zdjęciami ;)
OdpowiedzUsuńCieszę się!
Usuń