wtorek, 11 lipca 2017

Podlotem być

Wyglądał ja porzucony na drodze, lekko przypalony pączek. 


Ominęłam go sporym łukiem, wysiadłam z samochodu i powolutku zaczęłam podchodzić. 


Ani drgnął i milczał jak zaklęty. Kiedy byłam już całkiem blisko spytałam,
- co tu robisz pączusiu, wybrałeś się na wycieczkę, a rodzice wiedzą gdzie jesteś? 
I wtedy spojrzał na mnie i rozćwierkał się przepięknie, 


że wyglądał z gniazdeczka i wychylił się zbyt mocno i wypadł na gałęzie i był za słaby by podfrunąć z powrotem i postanowił jednak zobaczyć jak świat wygląda trochę dalej od gniazda i chyba się zgubił. I dalej, że siedział pod sosną i chyba rodzice go nie widzą, bo nie przylatują, a on jest głodny wiec wyszedł na drogę żeby go mogli zobaczyć.

- Nie możesz siedzieć tak na środku, bo cię tu samochód przejedzie, albo kot dopadnie. Zmykaj w trawy i wołaj, rodzice na pewno cię usłyszą i odnajdą. Popędzając go delikatnie, pomogłam skryć się pod sosnami i poszłam do domu. Po kilku minutach Gapa zaczęła podejrzanie wbiegać i wybiegać przez tarasowe drzwi jakby chciała mnie wyciągnąć na zewnątrz. Poszłam za nią i okazało się, że Pączuś pokonał w poprzek drogę, przecisnął się przez siatkę, żywopłot i zmęczony usiadł pod sosną żółtą i nawoływał. 






Całe szczęście, że nie uciekał, bo Gapa by mu nie przepuściła, a tak patrzyła tylko z ciekawością i nawet bez protestów pozwoliła się zamknąć w domu. Podeszłam do niego raz jeszcze, a on poderwał się i szybując pół metra nad ziemią przeleciał jakieś dwadzieścia metrów lądując na starej piwnicy. 







Tam go złapałam i posadziłam na starej sośnie, myślałam, że wyżej to bezpieczniej, ale on miał inne plany. Spadł na ziemię, i przez oczko w siatce przedostał się na druga stronę, a stamtąd przez drogę do rosnących przy starodrzewiu świerczyn gdzie w maju spotkałam dorosłego śpiewaka budującego gniazdo, ale i wyśpiewującego samca kosa.  




Tak to bywa na początku lata, budzi się w młodych duch przygody, rodzinny dom staje się zbyt ciasny i ruszają w piękny świat, a ten pokazuje nagle swoje drugie oblicze. Młody kosik w krótkim czasie mógł zginąć pod kołami samochodu, zostać zjedzony przez psa lub porwany w niewolę przez człowieka. Miał szczęście, wrócił bezpiecznie do domu i coś mi mówi, że jeszcze z tydzień albo dwa chętnie pobędzie dzieckiem.

12 komentarzy:

  1. Fajny dzieciaczek! I szczęściarz :-)

    Ja mam od kilku dni ptasie przedszkole w ogrodzie. Kręcą się stada wróbli z młodymi - buszują w świeżo skoszonej trawie, zażywają kąpieli w poidełku albo w piasku wyniesionym na wierzch płytek chodnikowych przez mrówki. Pojawiła się też gromada szpaków z młodzieżą, która biega za rodzicami i drze się wniebogłosy. A ja siedzę sobie na leżaku z kubkiem kawy i książką, ale czytam niewiele, bo gapię się na te cudaki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję w imieniu :)I takie filmy przyrodnicze lubię najbardziej, można się na nie gapić od rana do wieczora, bez końca. U mnie szpaki wyprowadziły drugi lęg, ale tylko dwie pary. Wczoraj jeden żółtodziób siedział na brzozie.

      Usuń
  2. Teraz podlotów wszędzie pełno. Bardzo wdzięczny moment na obserwacje. Są niezdarne i uroczo ufne. Niestety koty mają używanie. Podobno w Polsce aż 26% populacji ptaków ginie w zębach kotów. Odliczając wszystko na co nie sa w stanie zapolować ... bociany, bieliki i inne sporawsze, to sieją nieprawdopodobne spustoszenie w pogłowiu małych ptaków. Sory, że tak trochę nie na temat, ale ostatnio głównie przeganiam koty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w tym roku wysyp podlotów :)) Też mam z tym problem, kilka dni temu Gapa pogoniła spod domu kocicę sąsiadki, a w maju inna kocica przyniosła do paszarni młodego zajączka. Mieszka też w okolicy potężny kocur z jednym okiem. Ale co im można zrobić, jak mówię właścicielom o dzwoneczku na szyi, to się pukają w czoło. Tylko twarde prawo nakładające odpowiedzialność na właściciela i odłów bezpańskich może tu pomóc.

      Usuń
  3. Oznaczyłabym tego ptaka raczej jako kosa ;).

    Młodziutki jeszcze jest, ale będzie musiał sobie radzić. Pierwsze dni po wylocie z gniazda to dla podlota prawdziwa szkoła życia - trzeba się jak najszybciej nauczyć zdobywania pożywienia i odróżniania niebezpieczeństw. Przeżyją najsprytniejsi - albo najwięksi szczęściarze.

    Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba masz rację, młody śpiewak byłby jaśniejszy i rysunek na piersi byłby wyraźny, a jeszcze ostatnio w miejscu w którym go spotkałam, co wieczór wyśpiewywał samczyk kosa. Zaraz zmieniam. Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  4. Jaki rozczulajacy ptasiunio, mam nadzieje, ze nic sie nie stanie i dorosnie i bedzie dorodnym kosem! Nie rozumiem, dlaczego tak trudno ludzi przekonac do zawieszaniu dzwoneczkow kotom...pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki deszczom chaszcze w tym roku są bardzo gęste i to zwiększa jego szanse. Ludzie mówią, że na wsi koty ą po to by łowić myszy, ale myszy latem nie przychodzą do ludzi, u mnie w paszarni pojawiają się jesienią, a wtedy jest już po legach i koty mogą chodzić bez dzwoneczków. Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Mam nadzieję, że przetrwa, gdyż szanse ma ... No dobrze, nie chcę być złym wróżem, więc napiszę tylko, że Pani Przyroda przewidziała takie wydarzenia i dlatego Twój śpiewak zabrał się za budowę drugiej chałupy:) PS. Co zaś tyczy kotów, to gdyby nie gŁoś ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem wiem, a moglibyśmy wszyscy nie być uzależnieni od jedzenia, choćby tylko mięsa i świat byłby piękniejszy. Osobiście nie mam nic przeciw kotom i psom które maja dbających o nich właścicieli :))

      Usuń
  6. Jaki on ładny! U nas wronka siwa podlatywała, sąsiadka karmiła ją wątróbką, ale dorosła wrona cały czas miała ja na oku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładniutki bardzo, a w dodatku młode zwykle skrzeczą, a on tak pięknie ćwierkał:-) Zwierzaki wiedzą, że są ludzie którzy im nie zrobią krzywdy :))

      Usuń