piątek, 15 kwietnia 2016

Łabędzia miłość

Wiedziały, że to właśnie jest ten dzień, że to coś, co narastało w nich od kilku tygodni dojrzało.  Rozglądały się po stawie szukając odpowiedniego miejsca. Rozpraszał je chichot i nieustanne przemieszczanie się perkozków. 



Popłynęły za nimi by sprawdzić, co też smakowitego znalazły te krzykliwe maluchy przy zachodnim brzegu. Najpierw uważnie przyglądały się wodzie, a potem zmusiły perkozki do odpłynięcia i same zaczęły żerować. 



Po chwili w pobliżu wysepki zobaczyły nurkujące krakwy i popłynęły tam zmuszając i je do zmiany żerowiska.


Zostały same i wtedy, zamiast zabrać się za jedzenie rozpoczęły toaletę.  To nie była zwykła pielęgnacja, był w tym jakiś taneczny rytm, jakby specjalny rytuał przygotowujący je do tego, co miało się stać. To na przemian, to razem zanurzały dzioby w wodzie i namaszczały pióra, zginały szyje i odwracały głowy. 




Potem ona raz i drugi położyła dziób na wodzie, on zgiął mocno szyję jakby chciał jej zajrzeć głęboko w oczy.  


Po chwili on tuż przed nią zanurzył głowę pod wodą a następnie ona zrobiła to samo, a on wsunął się na jej grzbiet, czubkiem dzioba chwycił piórka na jej głowie i trwały tak kilka sekund.  Cały czas przytulone do siebie zaczęły powoli wyciągać w górę szyje by w tym ostatnim najważniejszy momencie wydać niezwykły krzyk spełnienia. Jezioro zadrżało, zadrżało powietrze i las dookoła a one obróciły się do siebie piersiami, by poczuć bicie wzruszonych miłosnym aktem serc, jeszcze złączyły skronie by poczuć pulsujące tętna. Ostatnie czułe gesty, zapewnienia o miłości, wierności i o tym jak było cudownie przedłużały chwilę, która minęła. 









Wiedział Zeus co robi uwodząc Ledę pod postacią łabędzia i tym samym ofiarując jej najczulszą, najbardziej namiętną i najpiękniejszą miłość na świecie. 


Jak po burzy przychodzi spokój tak i po łabędzim szaleństwie przyszedł czas na prozę życia. Oboje wrócili do pielęgnacji piór, ona w wodzie on na brzegu wysepki, a gdy i ona podpłynęła do wyspy on zabrał się za przygotowanie budulca na gniazdo. 






Wkrótce dojrzeją owoce ich miłości i wychowaniu dzieci zostanie podporządkowane życie łabędziej pary. A, na kolejny magiczny miłosny krzyk łabędzi niemych trzeba poczekać do następnej wiosny.


19 komentarzy:

  1. Ojej, tak o tym opowiedziałaś romantycznie. Zaczytałam się, zaogladłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja tak to oglądałam. Myślałam, że one robią to jak wszystkie kaczki, raz za czubek i koniec. I jeszcze ten krzyk, one normalnie, chrząkają, pochrapują, syczą. Nie mogłam uwierzyć, nikt o tym nie pisze.

      Usuń
  2. Cuda Matki Natury... Brak mi słów, powiedziała Pani wszystko :).
    Pozdrawiam, Kasia z Olsztyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cuda, cuda, nigdy nie oglądałam łabędziego seksu i na to co się działo patrzyłam ze zdumieniem. Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Nigdy nie byłam świadkiem takich miłosnych uniesień u łabędzi chociaż na moim stawie co rok jest para albo dwie. Ale jestem tam tak rzadko że zawsze szkoda mi było czasu na nie. Zawsze mi się wydawało, że w tej dyscyplinie pierwszeństwo mają perkozy dwuczube.
    Zdjęcia wspaniałe a narracja urzekająca. Miłego weekendu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nigdy nie interesowałam się łabędzią miłością i, że to zobaczyłam, to przypadek. Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  4. Piękny tekst, a zdjęcia pokazały to, czego jeszcze w naturze nie widziałem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję! Nie myślałam, że w tej materii są takie... czułe, delikatne i ten krzyk, zupełnie mnie zaskoczył. Szukałam informacji, ale nikt o tym nie pisze.

      Usuń
    2. Bo uczeni w ornitologii nie zajmują się takimi, niepoważnymi sprawami:) PS. Zapomniałem napisać, że fajny ten perkozek!

      Usuń
    3. Ale czasami takie różne, że niemy i tylko krzyk przed śmiercią wydaje, to można znaleźć. Za perkozka dziękuję, obrodziły w tym roku, są i na Nenufarowym, i w stawku p.poż we wsi i na stawie.

      Usuń
  5. Grażynko, przepiękna obserwacja, bardzo trafnie uwieczniona, a opisana wprost wybornie!
    Z pewnością jeszcze wrócę do tego wpisu - poezja! Niby taki zwykły łabędź, niby taki zwykły ... aż Ci zazdroszczę :)Tyle piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję! Myślałam, że to się odbywa tak trochę beznamiętnie jak u kaczek, a tymczasem..., zaskoczyły mnie kompletnie.

      Usuń
  6. Tyle cudpownosci w przyrodzie, takie piekne ptaki to i ich milosc piekna, dlugie ich szyje zostaly stworzone do takich milosnych uniesien, zdjecie 17 dla mnie ma wiele wyrazu ... a Twoj opis przejmujaco piekny! pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że ta obserwacja, to było niezwykłe przeżycie, zdumienie pomieszane z zachwytem. Zaloty przed, jak u niektórych innych ptaków, ale te ludzkie gesty po robią niesamowite wrażenie. Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  7. Pięknie, romantycznie napisane! To naprawdę niesamowita obserwacja, która została przepięknie przedstawiona. Coś wspaniałego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko kilka najważniejszych zdjęć, całość naprawdę pięknie wyglądała, szczególnie te końcowe czułości. Dziękuję!

      Usuń
  8. Ostatnio czytałam o emocjach ptaków. Mam zamiar napisać o tym post. Kwestia niby sporna, niby instynkt nimi kieruje...a ja wierzę, że chyba jednak nie tylko i nie do końca...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że instynkt ma wpływ na to, że trzeba to zrobić, ale jak, to już raczej grają emocje. Widziałam jak samczyk gągoła postawił się łabędziowi przepędzającemu samiczkę. Instynkt kazałby mu chronić własne życie. Więc chyba jednak nie do końca... Czekam zatem na post.

      Usuń