piątek, 26 lutego 2016

Gągołowe amory

Chodziłam nad to jezioro latem, woda przy powierzchni szybko się nagrzewała i sezon rozpoczynałam zwykle koło połowy maja. Jedynym ptakiem wodnym, którego tam spotykałam była czapla siwa. Brodziła w ciągu dnia po południowym brzegu, a kiedy podpływałam zbyt blisko niespiesznie odlatywała. Myślałam, że jesienią, zimą i wczesną wiosną nikt na to jezioro nie zagląda. Jest głębokie, jak zamarznie to lód bardzo długo się trzyma. Tak też było i dzisiaj, lodowa pokrywa przyprószona nocnym śniegiem pięknie kontrastowała ze złotą trzciną i wodą, w której odbijało się błękitne niebo. Już miałam skręcić do lasu, gdy w ucho wpadło mi nie znajome kwaknięcie. Na wodzie pływało kilkanaście gągołów.


 

Niektóre trzymały się blisko krawędzi lodu, a część pływała przy północnym brzegu w pobliżu trzcin. Miałam iść nad Pisę, ale gągoły kusiły, jednak postanowiłam trzymać się planu. Chciałam tylko sprawdzić jak wysoka jest woda i czy niewielki ols już jest zalany. Pisa była niemal pełna, 


jeśli poziom wody podniesie się o jakieś trzydzieści centymetrów, to wokół rzeki powstaną piękne i niezwykle atrakcyjne dla ptaków rozlewiska. Na łąkach i na wodzie cisza, już miałam wracać do gągołów, gdy zza lasu nadleciała para żurawi. Niestety, zobaczyły mnie i zawróciły. 


Nic to, w międzyczasie powzięłam plan podejść gągoły z drugiej strony jeziora i to był bardzo dobry plan. Jezioro wyglądało pięknie.


Usiadłam między drzewami obwieszonymi ubiegłorocznym chmielem i przykryta siatką stałam się prawie niewidoczna. Prawie, bo niby zajęte sobą od czasu do czasu spoglądały prosto w obiektyw. Jednak słońce przypomniało gągołom, że krew nie woda i oto stałam się świadkiem zalotów i kaczej miłości. Jeden samiec i dwie samiczki odłączyły się od stada i popłynęły w moją stronę. 





Kaczor trochę się zastanawiał i po chwili razem z jedną wybranka podpłynął jeszcze bliżej i zaczęła się gągołowa miłosna gra. 

Najpierw on prężył się przed ukochaną, a ona kładła ulegle dziób na wodzie. Potem umył brzuszek i ząbki, jeszcze raz pokazał, że jest najpiękniejszym kaczorem na całym jeziorze i przeszedł do sedna. Chwyciwszy dziobem piórka na głowie wybranki zatoczył nią koło wokół własnej osi i było po wszystkim. Odpłynął kawałeczek otrzepał piórka, oboje chwilkę pomyśleli o tym, co się stało i zabrali się za jedzenie. 













Taka to ta kacza miłość, niby prosta a jednak co roku tak samo gorąca i tak samo pięknie spełniana.

16 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Oj będą, właśnie mi uświadomiłaś, że nie pomyślałam, by wyśledzić czy tam jest gdzieś duża dziupla.

      Usuń
  2. Uwielbiam wiosenny rękach godowy, który wprowadzają na śródleśnych zbiornikach. Bez nich nasza przyroda wiele by straciła. Cudowne zdjęcia, kapitalne obserwacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, nie znałam tego wyrażenia, ale masz racje, ten cały rękach to wiosną najcudowniejsza rzecz :-) Gdybym najpierw się nimi zajęła zamiast iść nad Pisę, to zdjęcia byłyby w dość jeszcze niskim słońcu, a tak wyszły chmury, ale nie narzekam, tak były sobą zajęte, że mogłam podejść jeszcze bliżej, ale pomna Twoich nauk chciałam wycofać się tak, żeby się nie przestraszyły i udało się. Dziękuję Krzysiu!

      Usuń
  3. :))) Grażynko, przepraszam, ja też nie znam tego wyrażenia ha ha haa ha aa Metoda słownikowa albo coś! Miało być REJWACH !!! :)))))))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha,ha ha,ha, no to sobie pogadaliśmy, ale szkoda, bo to całkiem fajne określenie kaczego dialektu :))

      Usuń
  4. piękna obserwacja,ahh ta wiosna !:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszcze tych Twoich licznych mozliwosci obserwacji przyrody...ciagle cos sie dzieje i dzieje sie bardzo ciekawie...zawsze mozesz sobie wyjsc z domu i jakas niezwykla scene poobserwowac, marzenie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tego jeziora mam 2 km, a nad Pisę jeszcze pół, to nie jest tak blisko i większość tych spotkań jest przypadkowa, ale dzięki temu jeszcze bardziej ekscytująca. Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  6. Wspaniała fotorelacja! U mnie niestety na stawie pusto, mało wody i zmarznięta. Ale gęsi latają w tę i nazad a gdzieś w oddali słychać było żurawie, ale ogólnie to nietypowa cisza w lesie i na polach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Luna! U mnie kilka ciepłych dni w zeszłym tygodniu roztopiłao lód, ale 3 ostatnie noce to -5 i lód jednak wrócił. Żurawie zdezorientowane, dobrze, że w dzień jest plus i maja co jeść, z zalotami muszą jeszcze parę dni poczekać, ale krzyczą pięknie.

      Usuń
  7. Z całą pewnością, to "najpiękniejszy kaczor na całym jeziorze", ale jak pokazuje zdjęcie nr 23, pani "gągołowa", całkiem intrygująca. Gratuluję spotkania! Pierwsze zdjęcie - piękne! Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było ich tam trochę więcej niż kaczek i część już zaczynała te ich słynne bójki, a ten był najbardziej pewny siebie i potrafił oczarować. Dziękuję i pozdrawiam

      Usuń
  8. Piękne! To był mój, kolejny pomysł na wiosenne fotki. Chyba jednak sobie odpuszczę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panie Wojtku, wszystkie Pana fotki są piękne i zawsze myślałam, że Pański twórczy problem, to tylko pomysł na temat, bo tekst i tak będzie świetny więc przyjmuję to "odpuszczę" jako bardzo miły, kurtuazyjny gest i pięknie dziękuję.

      Usuń