poniedziałek, 6 lutego 2017

Sztuka jedzenia

Zeszłe dość deszczowe lato spowodowała, że ligustrowy żywopłot zakwitł nadzwyczaj obficie. Słodki, odurzający zapach niósł się po okolicy zwabiając rzesze pszczół, trzmieli i os i dzięki temu zapylone zostały niemal wszystkie kwiaty. Kilka lat temu ligustr zwabił jemiołuszki miałam, więc cichą nadzieje, że może i w tym roku się pojawią, ale pierwszymi amatorami czarnych kiści


jeszcze w październiku zostały mazurki.




I dopiero pod koniec stycznia wśród ligustrowych gałązek pojawiły się dwie urocze gilowe samiczki.



Bez pośpiechu, pośród stojących na straży, bardziej płochliwych mazurków wybierały najbardziej dojrzałe czarne kulki.









Owoce ligustra są dla ludzi trujące, a dla ptaków? Ptaki po prostu robią to jak należy, przepuszczają je przez szerokie, mocne dzioby wyłuskując nasionka i jak widać na niektórych zdjęciach pozbywają się okrywy nasiennej oraz wypluwają miąższ. Widocznie w samych nasionach trującej ligustryny nie ma. Tak, więc zadowolone z obfitości pokarmu giluszki gawędził sobie cichutko o tym, że całe szczęście, że jest ten żywopłot, bo owoce jarzębin dawno zostały zjedzone, a pączki wierzbowe jeszcze takie malutkie. Od czasu do czasu przelatywały na rosnące za drogą stare modrzewie by urozmaicić jedzenie ich pączkami i nawoływały. Po czym wracały, ale ciągle same, samczyków nie było.  Wczoraj jednak przy pięknej, choć może trochę wietrznej pogodzie pojawił się jeden samczyki


i jak widać, nie żałował, że dał się dziewczynom namówić na wizytę w żywopłotowej restauracji.













Takim ilościom ligustra z pewnością nie dadzą rady ani trzy gile ani trzydzieści mazurków, więc gdyby wracające na północ jemiołuszki zechciały po drodze wpaść do mnie na kilka dni to zapraszam.


17 komentarzy:

  1. Jestem pełna podziwu dla gili i Twoich cudownych zdjęć.Te piękne ptaki ,takie kolorystyczne,wprost bajeczne świetnie pozowały do Twych fotek.A u mnie nic specjalnego,sikory,wróble i dzisiaj sójki zawitały,tylko nie zdążyłam im foty strzelić,pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Wyjątkowo mało ich w tym roku. Miałam szczęście, że przyleciały i, że akurat było słońce. Sikory i mazurki dyżurują w karmnikach przez cały dzień i sójka też czasem zajrzy. Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Nie wiedziałam, że samiczki gila takie inne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może mniej wykolorowane, ale ten beżowy brzuszek jest bardzo elegancki. Kruszewicz pisze, że gile bywają tez dwupłciowe, mają jednocześnie cechy męskie i żeńskie i taki ptak jest też w połowie czerwony jak samczyk , a w połowie beżowy jak samiczka. To podobno rzadkość, ale się zdarza.

      Usuń
  3. Och, jak ja zazdroszczę tych glili.... Co roku z nadzieją na nie czekam i nic:( Jemiołuszki raz wpadły całym stadem, zmłóciły co się dało i poleciały dalej. Za to u mnie pierwszym amatorem, poza mazurkami oczywiście, są kosy :) i co ciekawe, też na poczatku były dwie samiczki, widać odważniejsze ;). Pod oknem w kuchni mam ognik, obok stoi karmnik a za nimi potężny ligustrowy żywopłot. Uwielbiam te ranki, gdy nie musząc sie nigdzie spieszyć siedzę przy stole i patrzę na swoją ptaszarnię :)))
    Piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i nauczyłam się czegoś. Dziękuję :)

      Usuń
    2. Rok temu było ich więcej, całe stadko, a w tym tylko trzy. Rzeczywiście kosy i kwiczoły też podjadają, ale im wykładam jabłka i na rajskiej jabłonce maja jabłuszka i kilka głogów w pobliżu Ognika mam tylko jeden krzak i kosy ogołociły go w jeden dzień. Masz rację, na ptasią krzątaninę można patrzeć bez końca, to są cudowne chwile. A na jemiołuszki czeka jeszcze oblepiona jemiołą brzoza. Zwykle w drodze powrotnej zalatują, zobaczymy:)) Bardzo proszę!

      Usuń
  4. Wokol naszego budynku mamy ligustrowy zywoplot, ale gdzie mu tam do takiej obfitosci ptasiej, czasem jakis ptaszek sie pokaze...nie wiedzialam nawet ze to jest ptasi przysmak!A gile sa takie pieknie i slicznie je sportretowalas...ach Warmia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyobraź sobie, że na 16 lat mieszkania drugi raz przyleciały pod dom, pierwszej zimy na nasiona krwawnika i w tym roku na ligustr. Zwykle kręciły się w pobliżu, ale pod domem nie. Dziękuję, także w imieniu Warmii.

      Usuń
  5. Jemiołuszki też były u mnie w tym roku, pierwszy raz. A jeszcze nigdy wcześniej ich nie widziałam! Stado jednak pojawiło się tylko przelotem. Zazdroszczę, że kiedyś mogłaś je obserwować koło swojego domu. Przepiękna sesja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One u mnie także są tylko przelotem, w tym roku podczas poprzednich mrozów były w okolicy Barczewa na osiedlu gdzie było dużo jarzębiny, ale tylko przez trzy dni. Są przepiękne i obserwowanie ich to duża przyjemność. Jest początek lutego, jeszcze wszystko się może zdarzyć. Dziękuję!

      Usuń
  6. W Olsztynie już wszystko objedzone, więc o jemiołuszkach muszę zapomnieć, a szkoda bardzo. Fajne te gile:) Kiedy zaczynałem obserwować ptaki, odkryłem nowy gatunek. Niestety okazało się, że ... to właśnie samiczka gila:))) A już widziałem się w encyklopediach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że przylecą tylko na chwilę i z reguły ją przegapiam, ale mam nadzieje, bo jak by nie patrzeć jestem na trasie ich przelotu. Ech te emocje odkrywcze, też mam w pamięci ptaki które zobaczyłam i nie pasowały do żadnego opisu w książkach, a potem się okazało, że wyobraźnia wszystko przekręciła i, że to były dziwonie.

      Usuń
  7. Piękne gile! A jemiołuszek w tym roku nie widziałam niestety - w przeciwieństwie do poprzedniego. Pozdrawiam:)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! U mnie jemiołuszki były rok temu w połowie lutego, wiec mają jeszcze tydzień.

      Usuń
  8. Prawdziwa restauracja "Pod ligustrem" :) zazdroszczę wizytacji gili :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, restauracja i w dodatku przy mrozach jakie ostatnio nas nawiedzają ma duże wzięcie. Pozdrawiam!

      Usuń