poniedziałek, 4 stycznia 2016

Czekając na grubodzioba

Świat niby zamarzł i zamarł od tego zimna, a jednak, kiedy się wyjdzie przed świtem to gdzieś nad Marunką słychać cichutkie wołanie gila, a zza drewutni ostrzegawczo skrzeczy kos. Godzinę później pod domem ruch, jakiego się wiosną, latem czy jesienią nie zobaczy. Stada sikor wszelkiej maści, trznadli i mazurków, a do tego osiem, może dziesięć kosów i tyleż sójek. Uzupełniam karmniki i po chwili cała to ptasia menażeria wraca rozświergotana, wesoła, szczęśliwa, bo słońce wzeszło, bo mróz coraz mniejszy, bo wiatru nie ma i jedzenia pod dostatkiem, a nawet można wybierać. Najbardziej rozbrykane są sikory, furkot ich skrzydeł słychać niemal bez przerwy To, że siadają na wyciągniecie ręki, to nic, przestało mnie dziwić, że siadają mi na głowę albo na obiektyw, kiedy siedzę przykryta siatką, ale dzisiaj bogatka wlazła pod siatkę i usiadła mi na łydce, po czym zeskoczyła i jak gdyby nigdy nic poszła sobie. Wniosek z tego jeden, nie jestem zarobaczona. Radosny harmider nagle cichnie, podnoszę głowę, ptaków ani śladu, rozglądam się, a na sośnie nad stawem ląduje krogulec, nie widziałam go już trzy dni i myślałam, że się gdzieś przeprowadził. Zrezygnowany, że w polu widzenia nie ma nic, co można by zjeść, przysiada na chwilę na płocie i odlatuje. 


Mróz przepędza mnie do domu. Jednak koło czternastej, kiedy widzę na rajskiej jabłonce grubodzioba, wracam do sadu. Czekając na niego przyglądam się modraszce fedrującej w jabłku, 


wygrzewającym się w słońcu trznadlom, 


sójkom polującym na zgubiony przez sikory słonecznik, 




kowalikowi, co jak burza dopadł do uwięzionych w siatce ptasich bakalii


i  zwabionej mrożonymi winogronami i jabłkami kosiej młodzieży.








Kiedy przemarznięta na kość już prawie rezygnuję, nadlatuje. Siada i od razu zabiera się do jedzenia. Potężnym dziobem rozciera zmarznięte jabłuszka, sprytnie wypluwa rozgnieciony miąższ i zjada smakowite nasiona. Mój wyczekany, wymarznięty, śliczny staroświecko elegancki grubodziób. 








20 komentarzy:

  1. Grubodziób jest przepiękny! Wygląda trochę tak, jakby zabłąkał się tu z Ameryki Południowej. Zresztą wszystkie są piękne. Cieszę się, że mogę je u Ciebie oglądać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście trochę przypomina egzotycznego tukana. Jest nieproporcjonalny, duża głowa, tylko ogonek i dziób ma znacznie krótszy. Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń
  2. Świetne te grubciowe foty. Nigdy nie udało mi się podejść tak blisko, więc tym bardziej gratuluję. Nie wiem jednak czemu, najbardziej podoba mi się krogulec na płocie. Ma skubany, to coś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Głód osłabia strach, chociaż nie wygladał na głodnego, wcześniej jadł słonecznik. Tak, krogulec ma to coś, tylko ciągle się boję, że będzie skubał na moich oczach. Dzięki!

      Usuń
  3. Ale fajnie, tyle tych ptaszków. Uwielbiam takie widoczki. Pięknie, pięknie !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mróz zawsze je sprowadza tam gdzie jest dużo jedzenia. One nie sa głodne, a ja mam co oglądać.

      Usuń
  4. Cudny ten grubodziób! I reszta ptaszków też zachwycająca! Tylko pozazdrościć :-)

    U mnie grubodzioba ciągle nie ma, w karmniku buszują sikory, a w żywopłocie kręcą się kosy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Pierwszy raz udało mi sie zrobić go w słońcu, a zwabiłam na orzechy laskowe i duży słonecznik, a kosy na zmarznięte jabłka, świeżych nie tykają.

      Usuń
  5. no po prostu raj na ziemi! Piękne zdjęcia i spotkania. Krogulca oczywiście zazdroszczę :)
    "fedrująca w jabłku" - :))))
    Grubodziób boski, ale wszystkie foty świetne! Ale czy to słońce grzeje ... mam inne spostrzeżenia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Istna ptaszarnia, drobnica jak drobnica, ale kosy podlatują pod dom, a potem wkoło na piechotę przeganiaja sie nawzajem :))
      Widziałeś jakie jamy wyrobiła, jak górnik.
      Siedziałam w puchowej kurtce, okręcona polarowym kocem i zdawało mi sie, że słońce grzeje, ale bez koca nie grzało.

      Usuń
  6. Ale uczta dla oczu...piekne ptaszki, modraszka z jablkiem jak wyszukany w kolorach obraz! grubodziob rzeczywiscie niezwykly, chyba trudno go spotkac, ja nie mialam szczescia go fotografowac, a zdjecia wyszly Ci przepieknie ostro. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Obraziłam sie latem na 400mm bo ciężki i aberracja, a teraz postanowiłam spróbować i udało się, no i zimą niemal przez cały dzień jest dobre światło bo słońce jest ciągle nisko. Krzysztof ostatnio w lesie widział ok. 100 grubodziobów, ja raz widziałam cztery, ale to było dwa lata temu więc ten mnie bardzo ucieszył. Pozdrawiam!

      Usuń
    2. Grazynko...msz statyw na taki obiektyw (400mm), strasznie on ci jest ciezki, ja mam 300mm i nie zawsze potrafie utrzymac go nieruchomo, mam kolezanke, ktora tak wyrobila sobie miesnie, potrafi godzinami paradowac z obiektywem 400mm i wychodza jej swietnie, a ma ponad 70 lat. W kanadzie widzialam milosnika ptakow jak chodzil ze statywem jednonogim, bardzo fajne urzadzenie, bede musiala sobie je kupic...Wyobrazam sobie, ze zasiadasz w swojej czatowni i czekasz na moment z wycelowanym aparatem...

      Usuń
    3. Mam i monopod i statyw, ale słaby i planuję zakup nowego z głowicą kulową. Pod 300 mm jest ok ale pod 400 szybko się rozregulowuje i doprowadza mnie do rozpaczy, teraz tylko dzięki temu, że jest mróz wszystko było bardziej usztywnione. Obiektyw to manualna stałka, starej daty, ale to podobno jedno z najlepszych szkieł Pentaxa. Te nowe są lżejsze. Zwykle zakładam 300, a ciężki idzie do torby i zakładam go dopiero w czatowni, ale wiesz jak jest, ptaki z bliska 300 zrobię a jak miałam 400 i przechodził młody żuraw to porażka. Ale jak był łoś to 400 był bezcenny. Z kolei w chaszczach najlepszy jest monopod z głowicą. Wszystko przede mną.

      Usuń
  7. Zdjęcia - uczta dla oczu! I modele, i kompozycja i bokeh!
    Co do statywu, szukałam niedawno opinii i siostrze pod choinkę kupiłam VELBON VOXI, ale on dość lekki, bo do bezlusterkowca. Nie przewidziałam tylko jednej rzeczy, a mianowicie tego, że zdjęcia będzie można robić tylko w poziomie. Takim znawcą jestem ;-). Chyba się muszę dokształcić w temacie, bo jak już kupię tego ciężkiego Rubinara, to zdjęcia z ręki nim nie zrobię i w statyw też będę musiała zainwestować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Ja już od dawna jestem ganiona przez znajomych za beznadziejny statyw, i, że to jest warunek ostrej foty, no i że najlepiej z głowica kulową, ba olejową, ale to już zbyt konkretna kasa. Naczytałam się, i wiem, że najlepiej jest mocno przekroczyć udźwig. Wchodziłam troche na foto fora i na Manfrotto mnie nie stać, ale mam na oku markę Benro, (http://www.morele.net/statyw-benro-c1691fb0-642853/). |Rubinarem z ręki sie nie da, ale też nie ma specjalnie wymagań statywowych bo już to, że jest ciężki daje niezłą stabilizację. Jak coś znajdziesz, daj znać.

      Usuń
  8. Przepiękne zdjęcia Pani Grażyno! Serdecznie gratuluję!!! Nowy Rok zaczął się dobrze fotograficznie dla Pani, byle tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  9. Dziękuję! Można powiedzieć, że podładowałam akumulatory, oby tylko mróz trochę odpuścił. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ależ wyborne zdjęcia! Pani Grażynko, wyjątkowo ostre i piękne ujęcia, kocham modraszki, a ta jest prześliczna. Kosy? Mistrzostwo! Grubodziób cudnie pozował, a kowalikowi nic nie przeszkadzało usiąść "niezwyczajnie" :). Piękne, bardzo piękne.
    Pozdrawiam Kasia z Olsztyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyzwyczaiły się do karmników, a poza tym mróz powoduje, że są mniej płochliwe i do tego zimowe niskie słońce i udało się. Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń