poniedziałek, 18 stycznia 2016

W styczniowym słońcu

Od rana niekoniecznie było wiadomo, jaka będzie pogoda, niebo przed wschodem wyglądało tak jakby było -30, 


ale na termometrze było tylko -12 i słupek powoli szedł w górę, więc planowana od kilku dni wyprawa nad Żurawi Staw stawała się możliwa. Już jakiś czas temu zaobserwowałam, że lubi tam czatować orlik krzykliwy i dzisiaj postanowiłam dać mu szansę. Niestety po siódmej zadzwonił kurier, że przyjedzie akurat dzisiaj i rób człowieku, co chcesz. No to poszłam siedzieć pod wiśnię, bo słońce pięknie świeciło, ptaki były głodne i łase na słonecznik i włoskie orzechy. 







Prawdę powiedziawszy to cały czas czekam na dzięcioła zielonosiwego, który zagląda do karmnika, ale zawsze wtedy, kiedy mnie nie ma w pobliżu. Za to kilka dni temu ze stadem mazurków i dzwońców przyleciała para czeczotek, których jeszcze u siebie nie widziałam. 




Nad staw wyruszyłam dopiero przed dziesiątą i od razu zamarudziłam na łąkach, bo szadź tak ładnie osiadła na łąkowych badylkach. 





Staw zamarznięty i przysypany śniegiem, a w koło martwa cisza. 


Umieściłam przed czatownia trzy porcje rosołowe traktując to jak inwestycje, a jednak postanowiłam trochę posiedzieć. Cień panujący w czatowni jest zbawieniem latem, ale zimą po 40 minutach spowodował początki dygotu i dałam spokój. Nawet odzywające się, co jakiś czas sroki nie wyraziły zainteresowania. Na koniec kilka fotek krajobrazowych i do domu. 




Po drodze okazało się, że orlik nie przyleciał, bo upolował już dzisiaj kosa i zjadł go pod dębem, z którego zwykle prowadzi obserwację okolicy, a pod domem przy ptasiej stołówce znowu nakryłam krogulca dokładnie w tym samym miejscu, co poprzednio. 


Trudno, jeśli chcę oglądać orliki i krogulce innego wyjścia nie ma. Ach, byłabym zapomniała, kiedy już opuściłam czatownię, przez łąkę za stawem przemknęły dwie sarny. Tam zawsze się coś dzieje, trzeba tylko trochę cierpliwości.



19 komentarzy:

  1. Jaka ta szadź jest fotogeniczna!
    Jak kolorowo wśród ptasząt :)
    A u mnie na Ursynowie było stadko kwiczołów dziś - śliczne takie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu! mnie tez sie wydawalo, ze widzialam kwiczoly na jarzebinie przed moim ursynowskim oknem, wylecialam z aparatem ale polecialy dalej. Dzisiaj bede czujna!

      Usuń
    2. Słońce działa cuda. Kwiczoły są bardzo piękne, do mnie kilka razy też przyleciało stadko, ale na krótko, zwykle przylatuje jeden, a i tak odpędzają go kosy.

      Usuń
  2. Ja tez wczoraj wybralam sie na ptasie lowy do Lasku Kabackiego, byly sojki, byly sikorki, byl przepiekny dZieciol sredni ...i...cztery gile! zanim wyjelam aparat i zmienilam obiektyw polecialam...dzisiaj wracam. Jaki to piekny byl widok!
    Twoj las jest bardziej dziewiczy, widac ,ze snoeg jest niepokalany, wczoraj bylo slonecznie i snieg wtedy wyglada najpiekniej. A sarenki cudne, delikatne! jaka przyroda jest wspaniala, o kazdej porze roku. Oby nam taka ladna zima troche jeszcze pobyla...sciskam Cie serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sie złożyło, że dawno tam nikogo nie było, także myśliwych, tylko dzicze, lisie i sarnie tropy i oczywiście zajęcze. Fajnie się patrzy na taki gładziutki śnieg. Życzę Ci pięknego spotkania z gilami i dzięciołem i co Ci tam jeszcze przyleci i pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  3. Piękna zima na Pani zdjęciach! I ptaszki takie urocze. I tylko, żeby tak zimno nie było, ale z drugiej strony mróz sprzyja urodzie świata :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mróz spory, a śnieg ciągle sypki, ale dzięki temu zwierzaki mają łatwiejszy dostęp do jedzenia. Tylko chodzić jest coraz trudniej, nie wiadomo gdzie dołek, gdzie gałęzie, no i dzicze buchtowiska zdradliwe.

      Usuń
  4. Piękne te ptasie portrety w mroźnym świetle. Tego, czego Pani najbardziej zazdroszczę, to możliwości podpatrywania i oczywiście fotografowania tego całego ptasiego, i nie tylko, dobrodziejstwa, tuż pod domem. Przyznam, że coraz częściej zaczynam myśleć o wyprowadzce z Olsztyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Fakt, widzę przez okno co przyleciało i idę, ale to też zasługa aronii, ognika i rajskiej jabłonki. Jednak dużych ptaków nie da rady, po te trzeba pójść do lasu, bo koty ze wsi wszystko ukradną. Byłam dzisiaj sprawdzić co z wczorajsza zanętą i prócz małych łapek pewnie lisów lub kun były ogromne ślady skrzydeł. Jest nadzieja, że się coś konkretnego wysiedzi, tylko to już cała wyprawa będzie. Wyprowadzkę na wieś popieram, chyba, że trafi się Panu w mieście willa z ogrodem, blisko lasu, stare jabłonie, trochę krzewów.

      Usuń
  5. no właśnie! Orlików szczerze powiedziawszy nie powinno być. W początku października najpóźniej odleciały. Ale jest pewne ale! Dałbym się pociąć, że na początku listopada słyszałem orlika na czatowni! Grażynko, czy jesteś pewna, że widujesz orlika krzykliwego? Pytam, bo jeżeli jesteś pewna, to by oznaczało,że jednak jakaś ich część pozostaje w kraju! Krogulec bombowy!!! Grubodziób rewela!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mogę powiedzieć na pewno, bo widywałam go latem i jesienią , a ostatnio w grudniu. Zdjęć nie ma bo czujny był cholera, a tam gęsto od drzew i duże są. To co wczoraj zjadło porcje rosołowe to może też być bielik. Jak się uda zobaczymy. Dzięki!

      Usuń
  6. O jejku !!! super foty !!! Co tu pisać ... podobają mi się i już !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ciesze się, że się podoba i pozdrawiam.

      Usuń
  7. Znowu piękne zdjęcia Pani Grażyno. Wszystkie są ciekawe, ale z jakiegoś do końca nieznanego mi powodu, najbardziej podoba mi się nr.8:). Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziekuję, postanowiłam sprawdzić starą Tokinę 400mm nie przewidując, że przylecą czeczotki, nawet nie wiedziałam, że one tam są. Stadko mazurków i dzwońców uroczo przewieszało się na badylach i zjadało nasiona, a w domu okazało się, że były tam i one. Może jeszcze przylecą. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam tą niebieskawą kolorystykę zdjęć! I ta szadź... No, też jestem ciekawa, co z tym krzykliwym? Byłaby to doprawdy ciekawa obserwacja! Tylko jeśli został, to też nie wiadomo czemu - czy dlatego że był za słaby, czy po prostu to jego "decyzja".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem ciekawa i jeśli tylko jutro będzie słońce, od rana będę na niego czekała. Warunki do życia ma tam idealne, ale czy zimą?. To, że widziałam go w grudniu, nic nie znaczy, było wyjątkowo ciepło. Nie ma co gdybać, jeśli jutro mi się powiedzie okaże się, czy to orlik, czy bielik.

      Usuń
  10. Mnie zauroczył rozczochrany dzięcioł :). Zima niesie ze sobą namacalną wprost ciszę. Przecież wciąż życie się toczy, nawet walka o to życie, a mimo wszystko można odnieść wrażenie, że można dotknąć tego spokoju. Ja tej zimy mogę tylko ją podziwiać na zdjęciach, tak mi się praca ułożyła, że nie jest kompatybilna z urokami zimy. W weekend jadę na wieś, może zima, ta cudna, czysta, błękitna poczeka na mnie?
    Pozdrawiam i dziękuję za piękne zdjęcia, Kasia z Olsztyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięcioł średni jest chyba najładniej ubarwiony jeśli chodzi o te zwykłe :)) To prawda ciszy zimą, szczególnie w lesie da się dotknąć. Sobota i niedziela maja być słoneczne, więc Pani marzenia się spełnią. Dziękuje i pozdrawiam.

      Usuń