czwartek, 17 kwietnia 2014

Zwykły kwietniowy dzień

Od rana czuć było w powietrzu, że to będzie piękny dzień. Szpak, siedząc na orzechu włoskim, pilnie obserwował okolicę. 


Dojrzawszy suche kawałki trawy, chwycił je w dziób, poleciał na dach i pędem niósł do gniazda. 


Pod stajnią jakiś mały szary ptaszek, być może makolągwa, przeglądał trawę także w poszukiwaniu materiałów na gniazdo.


 Na rosnącej pod domem lipie przysiadła samiczka dzwońca 


a na niższej gałązce usiadł samczyk i rozpoczął zaloty. Wyginał się wdzięcznie wyśpiewując

- Zobacz, jaki jestem piękny
- Popatrz, jaki jestem giętki

- Spójrz, jakie mam delikatne sianko na gniazdo


Jeśli pod domem od rana panuje taki nastrój, to, co może się dziać na łące? Ano nic. Spokój, cisza. 


Ktoś buduje gniazdo w krzakach tarniny, ale nie wiadomo, kto.
Woda w Marunce spiętrzona bobrzymi tamami, jak płynęła tak płynie.


Zakwitł pierwszy kaczeniec.

Piękna ciepła wiosenna nuda. Pora wracać. I tu nagle niespodzianka. Na piaszczystej drodze leży martwa mysz. 


Martwa, bo nogi ma wyciągnięte na sztywno, ale, tak jakoś z lekka, porusza się. Ki czort, myślę sobie. Wzięłam do ręki patyczek i przesunęłam mysz a tu pod nią dołek a w dołku żuk jakiś dziwny, 


a na tym żuku pełno jakichś innych żuków. 



Po powrocie do domu wygooglałam hasło "żółto czarny żuk" i od razu trafiłam - to był Grabarz - chrząszcz dość pospolity, ale rzadko widywany z powodu trybu życia, jaki prowadzi. Jeśli wywęszy taką martwą mysz to sam się nią pożywi zakopując ją przedtem w ziemi. 


Zajmuje mu to kilka godzin. Ale potrafi też zakopać martwego lisa, tylko, że wtedy woła na pomoc kolegów i zajmuje im to kilka dni. A te małe żuczki to nie jego dzieci, to roztocza, które mu nie szkodzą. Dzięki Grabarzowi, który umie latać przemieszczają się razem z nim i korzystają z tego, co on znajdzie. Może to i paskudna robota, ale jakże pożyteczna. Ktoś to robić musi. 

Tak pięknie dzień sie zaczął, niech, więc równie pięknie się skończy. Na łące nad stawem, od wschodniej strony, kwitnie podbiał


a na północnym mocno ocienionym stoku, kwitną przylaszczki. 


Wiosna na Warmii z każdym dniem pięknieje.
  










6 komentarzy:

  1. Ptasie kadry bardzo ładne, fajnie Ci się udały : ) ptaki nie były widać płochliwe :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Szpaki i dzwońce to stali bywalcy. Mam cichą nadzieje, że mnie rozpoznają. Makolągwy są pierwszy raz i nie jest z nimi łatwo. Dziękuję za zainteresowanie, miło jest wiedzieć, że to co robię jest ładne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekne zdjecia ,bajkowo opisane ,bardzo to mile,no i oczywiscie cudownie jest widzic ,ze jest ktos taki jak chrzaszcz Grabarz i co on wyprawia .DZIEKUJE.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witam Grażynko, wspaniałe zdjęcia i opisy. Widać, że żyjesz tym co robisz. Gratuluję ujęć i czekam na więcej. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję Andrzeju, jak mnie tu znalazłeś?

    OdpowiedzUsuń