wtorek, 5 listopada 2013

Trzepot skrzydeł motyla

Moja znajomość motyli przez bardzo długi czas ograniczała się do bielinków, no i może „takich brązowych w plamki". Kiedy zamieszkaliśmy na wsi okazało się, że motyli jest więcej niż dwa gatunki.

Najpierw zaczęłam widzieć takie rudawe z kropkami od spodu, potem rudo brązowe w ciemne plamy i takie ze szlaczkiem. W końcu zaczęłam ich szukać w książkach i w internecie, i wtedy okazało się, że bielinek to nie tylko kapustnik, a całkiem spora różniąca się od siebie gromadka, że cytrynek to nie bielinek, że te rude z plamą to przecież widywałam i jest to Rusałka Pawik, te rudo brązowe to Rusałka Pokrzywnik, te ze szlaczkiem to Rusałka Admirał, a te z kropkami od spodu to Przestrojnik Trawnik – ot, co!

Kiedyś w wakacje przyjechał kuzyn męża z super aparatem, pstryknął zdjęcie Rusałce Pawikowi i zaraz potem okazało się, że w kadrze jest też malutki niebieściutki motylek. A to ci dopiero historia, to one są też niebieskie i żyją na mojej łące. Kuzyn odjechał, a ja zapomniałam o niebieskim motylu. Minął rok czy dwa i zdarzyło się, że słuchałam audycji, w której entomolog opowiadał o małych sprytnych motylach modraszkach, co to niczym kukułka podrzucają własne larwy mrówkom do mrowiska i że są one bardzo rzadkie, a w związku z tym pod ochroną. I wtedy przypomniałam sobie niebieskiego motyla ze zdjęcia kuzyna. No to pięknie, może mam skarb na łące i nic o tym nie wiem. Kolejnym etapem mojego poznawania motyli był przygotowywany przez koleżankę fotokast o modraszkach właśnie. Pochwaliłam się, że na mojej łące latają niebieskie motylki a ona na to - To może zrobisz zdjęcia?. Czemu nie. Przyszedł maj i pojawiły się pierwsze dwa. Malutkie, ruchliwe, po 10 minutach obserwacji dostałam oczopląsu, a one nie zamierzały usiąść i posiedzieć chwilę spokojnie, żebym mogła je sfotografować. Zdjęcia motyla, który ma 2,5 cm rozpiętości skrzydeł z odległości dwóch metrów to żadne zdjęcia, zwłaszcza amatorskim aparatem.

Nauka cierpliwości i umiejętności obłaskawiania tych płochliwych stworzonek trwała około miesiąca. Aż wreszcie odkryłam, że one najczęściej i tak wracają w to samo miejsce, z którego zostały spłoszone, ale wcześniej dla zmylenia przeciwnika, czyli np. ptaka czy kota, czy też konkurenta własnego gatunku latają jak opętane w różne strony. Więc czekałam w jednym miejscu i nareszcie się udało. Pojawiły się także dwa, ale trochę inne, większe od tych majowych, upodobały sobie rozkładającą się stertę glonów na brzegu stawu, usiadły na niej i to są moje pierwsze – dla mnie piękne – zdjęcia modraszków.

Potem, dzięki stronie lepidoptera starałam się je rozpoznać.  Okazało się, że w rodzinie modraszków są niebieskie modraszki, są też czerwone czerwończyki i zielone zieleńczyki oraz ogończyki z ogonkami.

A w innych rodzinach karłątki, przeplatki, dostojki, strzępotki i rusałki, i setki innych. I teraz dopiero idąc polną drogą czy łąką widzę je i rozpoznaję.

Wierzcie mi, bieganie po łące i robienie im zdjęć, obserwowanie jak układają się do snu, jak czekają, aż poranne słońce osuszy ich ciężkie od rosy skrzydła, to ogromna przyjemność. Wybrałam się kiedyś na spacer po łące porośniętej bardzo wysoką trawą. Łąka stara, a więc z mnóstwem ziół i kwiatów, a wśród nich fioletowe główki driakwi.  I na nich właśnie zauważyłam wielkiego białego motyla.

Rozpychał się „łokciami” przelatując z kwiatka na kwiatek, przepędzał inne, nawet całkiem duże motyle. Udało mi się podejść dość blisko i zrobić parę zdjęć. A on po kilku krótkich przelotach na pobliskie kwiaty poderwał się wreszcie i machając ogromnymi skrzydłami, odleciał szybko i daleko. Czy słyszeliście kiedyś trzepot skrzydeł motyla? Pomyślałam, że mam omamy. Słyszałam szum, by nie powiedzieć łopot jego skrzydeł. Wróciłam do domu, wrzuciłam zdjęcia do komputera i zaczęłam szukać, co za jeden. Okazało się, że to Niestrzęp Głogowiec. Motyl, którego rozpiętość skrzydeł sięga czasem 8 cm. No, ale żeby słyszeć szum?  Następnego dnia znowu był na tej samej łące, znowu udawał ważniaka, a napiwszy się do syta nektaru, poderwał się i … usłyszałam to jeszcze raz. To fantastyczne uczucie, odkrycie czegoś, o czym się nie miało do tej pory pojęcia. Szum skrzydeł motyla. Wybierając się na Warmię i Mazury koniecznie zabierzcie ze sobą aparat fotograficzny, idąc na łąkę miejcie oczy i uszy szeroko otwarte. Niestrzęp Głogowiec lata wprawdzie do końca lipca, ale są duże motyle, które można spotkać i we wrześniu.
A tu jeszcze kilka zdjęć motyli żyjących na warmińskiej łące.









Karłątek



Czerwończyk zamgleniec



Proporzyca marzymłódka

Strzępotek perełkowiec

Dyblik liniaczek



Dyblik liniaczek

Czerwończyk dukacik

Przestrojnik trawnik


Modraszek argiades


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz